Divide the profit by the original price or the COGS to get 0.25. Convert the decimal value into a percentage value. To do this, multiply it by 100 to get 25%. There you have it! Calculating markup is a simple process. To check the accuracy of your computation, use the retail markup calculator. Po obejrzeniu wszystkich szukałam informacji co dalej i kiedy kontynuacja i wtedy właśnie natrafiłam na jeden z blogów dziewczyn, które również piszą opowiadania o Uli i Marku. I te historie pochłonęły mnie na tyle mocno, że czytałam je w każdej wolnej chwili i nie tylko tej wolnej. Nasz sklep stomatologiczny online oferuje sprzęt dentystyczny, który może być częścią wyposażenia każdego profesjonalnego gabinetu. Zapraszamy na zakupy! Nareszcie! Szkoda, że w tym rozdziale nie pojawił się Marek ;/ Mam nadzieję, że następny mi to wynagrodzi :D Sebastian jest cyniczny, a Marek? W sumie nie wiem. Niby już nie chodzi do klubów i nie ma kochanek, ale czy to co czuje do Uli jest naprawdę? Czy on przed Sebą tylko udaje, że chodzi mu tylko o łóżko? - O cześć Marek. Właśnie chciałam do ciebie iść. Skończyłam już raport. Proszę -podała mu teczkę. - Nie przyszedłem do ciebie w tej sprawie. Chcę z tobą porozmawiać o czymś innym. - O czym? - zapytała z ciekawością. Akurat dzisiaj jedna ze szkół podstawowych musiały jechać do ZOO. Na rozmowę kwalifikacyjna ledwo zdążyła. Gdy tylko przybiegła pod odpowiedni gabinet, została zaproszona do środka. Zdyszane weszła do środka. Ze znudzeniem odpowiadała na pytania zadawane przez kierowniczkę kadr. Znała je na pamięć, bo w każdej firmie pytali o . Marek od rana był w szoku, Paulina zachowywała się tak jakby nigdy jej nie zdradził. Obudziła go pocałunkiem i nie tylko na pocałunku się skończyło. W drodze do firmy była również miła, planowali wspólny lancz a także wrócili do tematu kwiatów, które mają zdobić ich salę weselną. Po dotarciu do firmy oboje udali się do swoich obowiązków, choć Marek na pracy nie potrafił się skupić. Chciał wyrzucić z siebie to wszystko co dnia poprzedniego usłyszał od narzeczonej, ale najpierw on miał spotkanie z fotografem a potem Sebastian przeprowadzał rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami na księgową. Czas na rozmowę znaleźli dopiero po szesnastej. - Seba nie wiem co mam robić. Paulina wróciła i powiedziała, że wybacza mi zdradę i mogę zdradzać ją dalej a jej to nie przeszkadza, byleby tylko nikt się nie dowiedział o tych zdradach. Nie wiem co mam o tym myśleć - Marek miał nadzieję, że przyjaciel pomoże mu zrozumieć Paulinę- Paulina za wszelką cenę chce zostać twoją żoną i mieć twoje nazwisko. Dlatego zgadza się na fikcyjne małżeństwo bo skoro zgadza się na kochanki to małżeństwem macie być tylko na papierku - dla Sebastiana tylko takie wytłumaczenie przychodziło do głowy- Tylko że to małżeństwo ma być prawdziwe a nie fikcyjne, bo oprócz tego że mogę chodzić na sikoreczki to muszę zaspokajać także jej potrzeby. Powiedziała że chce mieć ze mną dzieci i całą noc mnie męczyła w łóżku jakby nigdy nic się nie stało - Marek widział że Sebastian jest w ciężkim szoku i tak jak on wczoraj nie wie co myśleć, po chwili jednak dla kadrowego przyszedł kolejny pomysł do głowy- Moim zdaniem to ona wzięła sobie do serca przysłowie że zakazany owoc lepiej smakuje wiec pewnie uważa, że jeśli pozwoli ci na zdrady to nie będziesz miał na nie ochoty. Poza tym jeśli mówisz że dzisiaj w łóżku było gorąco to znaczy że chce zaspokoić twoje potrzeby abyś nie miał siły na inne kobiety. W końcu zrozumiała że robieniem awantur tylko prowokuje cię do kolejnej zdrady. Ale te dzieci to teraz już chcecie? - nigdy wcześniej nie słyszał od przyjaciela informacji o chęci bycia ojcem a Paulina również nie wyglądała na chętną aby zostać matką polką, zastanawiał się nawet jakimi matkami są włoszki. - Po ślubie, teraz to ona ma już uszytą suknię która podkreśla jej nienaganną figurę więc na pewno nie chce dziecka teraz - w tej kwestii Marek miał rację, sukienka od pół roku była uszyta i czekała na ich wielki dzień. Prezes nie widział tej kreacji bo to przecież może przynieść pecha, poza tym suknia wisiała jeszcze u jakiegoś włoskiego projektanta, bo Paulina nie chciała iść do ślubu w kreacji Pshemko. O co oczywiście mistrz miał pretensje zarówno do Pauliny jak i do Marka, z czasem jednak zrozumiał że Marek nie miał wpływu na decyzję narzeczonej i jemu odpuścił, a Paulinę traktował jak powietrze. - To skoro masz pozwolenie na wyjścia to dzisiaj widzimy się w klubie? - Sebastian w przeciwieństwie do Marka od razu zamierzał wykorzystać pozwolenie Pauliny- A raport o zatrudnieniu już zrobiłeś? - szybko zgasił radość przyjaciela, nie robił tego złośliwie bo naprawdę potrzebował raportu aby zaplanować budżet kolejnej kolekcji, a od opracowania poprzedniego budżetu kolekcji wiele zmieniło się w kwestiach kadrowych, przede wszystkim kilku pracowników otrzymało podwyżki co należało uwzględnić w budżecie- A musisz mieć to na jutro? - Sebastian próbował się jeszcze ratować, a właściwie ratować swój wieczór, wiedział, że zrobienie raportu zajmie mu zbyt wiele czasu co oznacza konieczność rezygnacji z wizyty w klubie - Miałeś to zrobić na dzisiaj więc jutro rano chcę go mieć u siebie - nie chcąc kontynuować dyskusji postanowił wyjść, a przed zamknięciem drzwi słyszał jeszcze, że Sebastian dzwoni do Alicji. Wiedział, że będzie chciał ją również zarzucić pracą nad raportem ale nie chciał ingerować w decyzje przyjaciela, bowiem Alicja była jego podwładną a wiec miał prawo zlecać jej pewne działania. Wszedł do windy aby wrócić do swojego gabinetu. Cały czas analizował słowa Sebastiana bo jego punkt widzenia był całkiem prawdopodobny, może Paulina naprawdę pozwoliła mu na zdrady tylko po to aby nie był to dla niego już zakazany owoc. Druga teza również Marka przekonywała, po nocy z Pauliną miał jedynie ochotę na sen, długi nieprzerwany sen, nie myślał nawet o klubie a tym bardziej o panienkach. Po powrocie do domu zamierzał od razu pójść spać tak aby zasnąć zanim Paulina zdąży sprowokować kolejne zbliżenie. Po wyjściu z windy zobaczył Ulę siedzącą na kanapie w holu- Cześć - gdy tylko ją zauważył na kanapie uśmiechnął się - Do mnie przyszłaś? - zapytał i miał nadzieję że usłyszy potwierdzenie, a potem będą mogli normalnie porozmawiać- Nie, do Ali - jego twarz posmutniała- Obiecała pomóc mi wybrać sukienkę na maturę, ale jej szef właśnie do niej zadzwonił i musiała iść - zarówno Marek jak i Ula nie zauważyli kiedy w holu pojawiła się również Paulina, która podeszła do nich a właściwie do Marka bo Ulę traktowała jak powietrze- Nie wywiązujesz się z naszej umowy kochanie, prosiłam cię przecież abyś nie przyprowadzał kochanek do firmy - mówiąc to objęła Marka tak aby pokazać Uli że Marek jest jej - Ula nie jest moją kochanką i przyszła do Alicji - Marek tłumaczył się- Ja wiem że ty byś nawet palcem nie tknął czegoś takiego ale ona tego nie rozumie i robi wszystko aby wskoczyć ci do łóżka dlatego chcę abyś się jej pozbył z firmy - gdy popatrzył w stronę kanapy Uli już tam nie było dlatego bez słowa do Pauliny skierował się na schody aby dogonić dziewczynę i przeprosić za słowa narzeczonej. Gdy wybiegł z budynku zauważył ją na parkingu należącym do firmy a im był bliżej tym widział, że Ula płacze- Ula, przepraszam cię za nią - mówiąc to przytulił ją mocno, co już zaprzeczało słowom Pauliny, dotknął Ulę nie tylko palcem - Nie przejmuj się nią, ona czerpie przyjemność z poniżania innych osób- Ja nie chcę ci wskoczyć do łóżka - odsunęła się od Marka na bezpieczną odległość- Wiem - mówiąc to patrzył w jej zapłakane oczy, palcem potarł jej policzek - Wiem, że nie jesteś taką osobą. Paulina cię nie zna i dlatego rzuca takimi oskarżeniami. Myśli że jesteś taka jak inne dziewczyny, które kręcą się w moim towarzystwie - telefon Uli zawibrował a ona odczytała SMSa, którego dostała - Wracam do Rysiowa, Ala napisała SMSa, że przeprasza ale szef zarzucił ją pracą więc dzisiaj z zakupów nici. Trzeba przełożyć - dla Uli ten dzień był wyjątkowo pechowy, ciągnęła się do Warszawy przepełnionym autobusem prawie godzinę tylko po to aby usłyszeć oskarżenia w swoim kierunku- Ale przecież ja mogę ci pomóc w wyborze, zobaczę męskim okiem i będzie pięknie - był zmęczony i miał ochotę jedynie na powrót do domu ale chciał jakoś zrekompensować Uli te nieprzyjemności. Wiedział, że gdyby nie kazał Sebastianowi robić raportu to Ala mogłaby wyjść o normalnej porze- Nie musi być pięknie, to matura więc nie muszę się nikomu podobać. Chcę aby było klasycznie, białą bluzkę i czarną spódnicę mam ale jednak maturę piszę trzy dni pod rząd a potem jeszcze dwa rozszerzenia i dwa egzaminy ustne więc głupio codziennie przychodzić w tym samym. Myślałam o tym aby kupić jakąś zwykłą czarną sukienkę - objaśniała swój plan w drodze do Marka samochodu - Tylko nie zabieraj mnie do markowego sklepu bo nie mogę wydać na tą sukienkę więcej niż sto złotych. To taka górna granica a fajnie by było jakbym znalazła coś tańszego - dla Marka ta informacja utrudniała zadanie bo nigdy nie interesował się sklepami nie markowymi, zawsze kupował zarówno dla siebie jak i dla swoich kobiet rzeczy znanych i cenionych marek- A co powiesz na sklep Febo&Dobrzański? - wolał zapytać wcześniej aby potem nie uciekła ze sklepu i nie obraziła się- Odpada, znam wasze ceny i nie zmieszczę się w budżecie- Dostaniesz zniżkę prezesa - uśmiechnął się pokazując dołeczki mając nadzieję, że jego urok, który zawsze działa na kobiety w tym przypadku również zadziała a Ula zgodzi się na zakupy- Nie ma mowy, chcę kupić uczciwie coś na co mnie stać - przyszedł mu do głowy jeszcze jeden pomysł- To zapinaj pasy bo znam miejsce idealne - posłusznie zapięła pasy a gdy przejeżdżali obok drzwi wejściowych do budynku siedziby firmy w drzwiach pojawiła się Paulina - Twoja narzeczona widziała że wyjeżdżamy razem - nie wiedziała czy Marek zwrócił na to uwagę dlatego chciała go o tym poinformować- I bardzo dobrze, nie powinna się tak zachowywać wobec ciebie - Marek nie przejął się informacją, że po powrocie do domu czeka go awantura z tego powodu- Chcesz ją ukarać spędzając czas ze mną? - nie chciała pomagać mu w zemście na narzeczonej- Według warunków jakie wczoraj przedstawiła to mam prawo spotykać się z kobietami więc nie ma podstaw do awantury - wiedział że podstaw nie ma ale awantura na pewno będzie, nie chciał jednak martwić tym Uli - To co to za warunki? - od wczoraj była ciekawa warunków Pauliny- Powiedziała że mogę ją zdradzać, ale mam być uważny aby nikt się nie dowiedział i mam trzymać swoje kochanki z daleka od niej - streścił wczorajszą rozmowę z narzeczoną- Czyli jednak złamałeś warunki umowy bo ona nas widziała - zauważyła przytomnie- Ula nie rozmawiajmy o Paulinie i jej dziwnych pomysłach - cały dzień myślał o Paulinie i jej propozycji a teraz dzięki Uli chciał oderwać myśli od tego tematu - Co tam w Rysiowie? - zapytał po angielsku- A możemy rozmawiać normalnie po polsku? - również po polsku zadała pytanie, chciała z nim porozmawiać a rozmowa po angielsku sprawiała że bardziej skupiała się na tym aby użyć właściwych słów i rozmowa trwała dłużej- Będziemy rozmawiać normalnie po angielsku abyś oprócz sukienki również coś wyniosła korzystnego z naszego spotkania - mówił uparcie po angielsku a Ula widząc że Marek nie odpuści próbowała przekazać w obcym języku że Beatce rosną zęby i dlatego dużo płacze a Jasiek wagaruje. W pewnym momencie gdy zauważyła że wyjechali poza centrum zapytała też dokąd ją zabiera ale usłyszała że to tajemnica, dopiero gdy stali pod wielką halą Marek wytłumaczył gdzie są - To magazyn na stare kolekcje naszej firmy, co się nie sprzeda ląduje tutaj bo Pshemko nie pozwala na utylizację swoich kreacji. Wiem, że zaraz będziesz protestować że to za drogie ale te ciuchy są bezwartościowe. Każdy kogo stać chce mieć garderobę wypełnioną modnymi strojami i dlatego stare kolekcje się nie sprzedają. Znajdziesz tutaj ubrania w dobrym stanie, a nie takie jak w jakiś sieciówkach. I nie chcę słyszeć słowa sprzeciwu - nie protestowała a zgodnie z prośbą Marka przymierzała wszystko co jej przynosił. Miał dobre oko bo gdy zakładała ubrania wybrane przez niego pasowały idealnie. Ochoczo pomagał również w zapięciu suwaka a także pokazywał w których miejscach materiał źle się układa. Konsekwencją kilku godzin spędzonych w magazynie Ula wracała do domu z dwoma dużymi torbami wypełnionymi ubraniami, Marek wybrał także coś dla Jaśka i Józefa, a dla Beatki niestety nie miał czego ofiarować bo F&D nie posiadało dziecięcych kolekcji. Droga powrotna minęła im obojgu zbyt szybko a gdy dojeżdżali do Rysiowa oboje mieli niedosyt rozmowy. Godzina jednak była zbyt późna na odwiedziny dlatego pożegnali się przy furtce umawiając się na rozmowę telefoniczną kolejnego dnia, Marek bardzo nalegał na regularne długie rozmowy a tłumaczył to oczywiście przygotowaniem do matury ustnej z angielskiego. W drodze powrotnej do domu myślał o czekającej go awanturze z Pauliną bo był pewny, że jego narzeczona nie odmówi sobie przyjemności wytknięcia mu złamania warunków jakie mu postawiła. W tej kwestii nie pomylił się bowiem od drzwi usłyszał że złamał warunki- Nie złamałem bo prosiłaś abym trzymał swoje kochanki z daleka od ciebie a Ula nie jest moją kochanką wiec jej nie obejmują twoje warunki - mówiąc to zdejmował krawat i rozpinał koszulę, marzył o kąpieli i śnie. Lata jednak robią swoje i jedna nie przespana noc oznaczała że będzie zmęczony przez cały kolejny dzień. Gdy był młodszy mógł całymi nocami balować a w dzień był równie produktywny, teraz było zupełnie inaczej. Bał się nawet myśleć o tym jak będzie za dziesięć lat albo za piętnaście- Ty naprawdę nie widzisz, że ona chce wykorzystać twoją litość i rozbić nasz związek? Przecież ona tylko czeka aby wskoczyć ci do łóżka! - Paulina nie ustępowała- Ula nie jest taka! - również podniósł ton głosu - Pozwoliłaś mi sypiać z kim chcę więc myślę, że mam również prawo spotykać się z kim mam ochotę- Możesz się spotykać z każdą ale nie z nią! - krzyczała przez drzwi do łazienki ale on postanowił dalej nie reagować. "Z każdą ale nie z nią" A to niby dlaczego? Dlaczego Paulina widzi większe zagrożenie w Uli niż w kobietach z którymi pozwala mi sypiać? Coraz bardziej jej nie rozumiem, pozwala mi na seks z kim popadnie a nie pozwala spotkać się z fajną dziewczyną z którą mogę porozmawiać o wszystkim. A może to ją boli? Z Ulą rozmawiam o wszystkim a z nią rozmawiam jedynie o przygotowaniach do ślubu. Wybór kwiatów mnie nie interesuje dlatego tylko przytakuję na to co mówi Paulina, to nawet ciężko nazwać rozmową. Nasze kłótnie też rozmową nie są. Ale o czym ja mam z nią rozmawiać? To pytanie zaprzątało mu głowę do momentu gdy zasnął. Myślał o czym mógłby porozmawiać ze swoją narzeczoną ale powoli dochodził do wniosku że mają coraz mniej wspólnych tematów. Ula po powrocie do domu od razu wkładała ubrania do szafy, a gdy wyjęła z torby ostatnią sukienkę pogrążyła się w swoim rozmyślaniach Po co mi taka ładna sukienka? Na maturę się nie nadaje bo kolor nie ten i stanowczo za krótka jak na egzamin dojrzałości. Takie sukienki to się na imprezy zakłada a ja przecież nie chodzę na imprezy. Marek powiedział że wyglądam w niej pięknie i musiałam ją wziąć. W ogóle to dzisiaj dużo miłych słów od Marka usłyszałam, chwalił mój wygląd ale to tylko dzięki tym ubraniom. A może chciał mi w ten sposób zrekompensować to co powiedziała ta jego narzeczona? Ona twierdzi że Marek by mnie nie dotknął a dzisiaj przecież mnie przytulił a potem w tym magazynie również dotykał mnie. Paulina się jednak myliła, chociaż ona pewnie miała na myśli inne dotykanie, a nie takie przyjacielskie. A to nasze to było takie zwykłe przyjacielskie bez przeczytałeś zostaw po sobie ślad, skomentuj :) Odpowiedzi ADuLa8 odpowiedział(a) o 17:45 [LINK]To blog mojej koleżanki, znajdziesz tam takie opowiadania 0 0 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Całonocna praca Uli i Marka przyniosła efekty, bo kolekcja stworzona przez Ulę jako prezes nie była już zagrożona. Przyniosła ze sobą również jednak i zmęczenie. Zwłaszcza Marka, bo Ula zdrzemnęła się na kanapie we własnym gabinecie. Rano na podziękowania i rozmowę nie było czasu i oboje rozeszli się w swoje strony. Marek, który miał wkrótce lecieć do Włoch i powinien pójść i spakować się ranek spędził w parku i przypominał sobie chwile z Ulą spędzone w tym miejscu. Ula tymczasem tylko na chwilę przyjechała do domu, aby się przebrać i w towarzystwie Maćka miała wrócić do firmy. Gdy była w łazience to rozdzwonił się jej telefon, ale nie odebrała. Przyjaciel krzyknął do niej, tylko że dzwoni Marek. Po wyjściu z toalety sprawdziła telefon i odnotowała wiadomość głosową od Marka. I choć miała ochotę odsłuchać zostawiła na później, gdy będzie sama. Wiadomości zaprzątała jej myśli również całą drogę i nawet nie patrzyła, co się dzieje na trasie. -Gościu nieźle przywalił -rzekł Maciek, gdy docierali do centrum. -Co mówiłeś? -zapytała nieco rozkojarzona. -Ula wróć do żywych. Wypadek mijamy -mówił, sporo zwalniając. -Zatrzymaj samochód -rzekła, odpinając pasy. —To auto Marka. -Ula nie mogę ruchu tamować -mówił, ale Ula nie słuchała go i wyskoczyła z auta. Chwilę później była przy karetce. -To samochód znajomego -mówiła ze zdenerwowaniem do ratowników. —Dokąd go zabieracie? Co mu jest? -Nie mamy czasu na rozmowę -odparł jeden z nich, zatrzaskując drzwi karetki. —Jedziemy na Karową. -Na Karową Maciek -rzekła Ula do przyjaciela, gdy ponownie pojawiła się w samochodzie Maćka. - Ula nie widziałaś, kto jest ranny. Pełno jest takich aut w Warszawie. -To numer rejestracyjny samochodu Marka. -I ty pamiętasz jego numer auta? - Tak Maciek pamiętam. I numer pesel, telefonu i rozmiar koszuli. Do szpitala dotarli znacznie później niż karetka, bo ruch był duży i nie jechali pojazdem uprzywilejowanym. Tam Ula zaczęła chaotycznie szukać kogoś, kto mógłby pomóc jej powiedzieć, gdzie znajdzie Marka i spytać o zdrowie. Tymczasem lekarz i pielęgniarki zajęli się Markiem i przechodził pierwsze badania. Jedna z pielęgniarek zadzwoniła także na numer domowy i powiadomiła Paulinę. -Gdy był pan nieprzytomny, to zadzwoniliśmy do pana domu -oznajmiła mu siostra Sylwia. —Narzeczona obiecała zaraz przyjechać tutaj. -Niepotrzebnie. Ona nie jest już moją narzeczoną. -Nie wiedziałam. Zawsze może pan zabronić jej widzenia. Uli w końcu udało się zlokalizować Marka i wypytać jedną z pielęgniarek o niego. Siostra Sylwia w tym czasie wychodząc z rejestracji usłyszała ich rozmowę i uprzedziła Marka. -Jakaś kobieta pytała o pana w rejestracji. Ładna, elegancka i zadbana brunetka. -Nie chcę jej widzieć. Proszę powiedzieć jej, żeby poszła sobie i nie wracała -mówił, zakładając, że to Paulina. -Może jednak zobaczy się pan z nią. Wygląda na zdenerwowaną. -Nie -mówił zdecydowanie. —Nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Chwilę później pielęgniarka pojawiła się na korytarzu. Ula również zdążyła dojść do tej sali. Chciała już wejść, ale ta zatrzymała ją. -Pan Dobrzański musi odpoczywać -mówiła, omijając wszystko to, co mówił Marek, bo Ula wyglądała jej na osobę sympatyczną. —Proszę wpaść później. -Tylko na małą chwilkę -mówiła, próbując wejść. -Naprawdę, ale nie. Pan Marek musi odpoczywać. -Rozumiem -odparła smutno i odeszła, bo wyczuła, że pielęgniarka prawdy nie mówiła. Po wyjściu ze szpitala usiadła na jednej z ławek i zajęła się myślami. Wrócił do Pauliny i razem wyjadą. Tyle czasu ostatnio spędzali razem i zaowocowało. Zbyt późno zrozumiałam, kto jest dla mnie najważniejszy. Straciłam miłość życia i znowu przyszło mi płakać. Zadzwonił do niej również Piotr i pomimo tego, że nie miała ochoty widzieć się z nim, to umówiła. Później pojechała do pracy. Pół godziny później w szpitalu pojawiła się i Paulina. Podobnie jak Ula szukała Marka albo kogoś, kto mógłby jej pomóc w ustaleniu, w której sali leży. -Ma pan dzisiaj masę odwiedzin -rzekła mu ponownie siostra Sylwia. -Kto tym razem? -pytał z nadzieją. —Kobieta? -Tak. Przedstawiła się jako Paulina Febo. -Paulina? -mówił do siebie. — Idiota ze mnie. Ula jest również ładną, elegancką brunetką. Kazałem wyrzucić jedyną kobietę, którą kocham. -To znaczy, że ta pierwsza była tą, na którą pan czekał, a ta jest tą narzeczoną, której nie chciał pan widzieć -wydedukowała. -Dokładnie tak. Ona mi tego nie wybaczy. -To proszę się nie martwic, bo nie powiedziałam jej wszystkiego, co pan mówił. Nie mogłabym tak w twarz powiedzieć, że jest niemile widziana. Wyglądała sympatycznie. -To, co konkretnie pani powiedziała? -Że musi pan odpoczywać, ma później przyjść i że nie jest to czas odwiedzin i my później możemy mieć problemy -dodał ostatnie stwierdzenie od siebie. -Nie wszystko stracone -mówił z radością. —Paulinie proszę powiedzieć, żeby odeszła i nie wracała. I proszę nie mieć skrupułów. Ona ich nie ma dla wielu osób. Chwilę później Marek usłyszał podniesiony głos Pauliny i to, że odgrażała się pielęgniarce. Wejść jednak nie weszła. W szpitalu pojawił się i Sebastian i była okazja, aby zadzwonić do Uli i wyjaśnić nieporozumienie. Pech chciał, że Olszańskiemu wyładował się telefon, a numeru Uli nie pamiętali, gdy chcieli skorzystać z komórki siostry Sylwii. Ten firmowy numer natomiast nikt nie odbierał. -Wiola pewnie pojechała już do domu, a Ula pewnie z koleżankami na pogaduszkach jest -mówił, pocieszając, bo słyszał, że Ula była umówiona z Piotrem na popołudnie. —Pewnie wpadnie niedługo. Poza tym jutro pokaz to i ma sporo pracy Marek. -Oby wpadła Seba. Muszę wytłumaczyć jej te całe nieporozumienie. -Jesteście w końcu sobie przeznaczeni Marek -odparł Sebastian. Ula tego dnia nie pokazała się w szpitalu. Podobnie jak następnego dnia rano. Od rana zajęta była pokazem i jeśli myślała o Marku to tylko jako o byłym szefie. Miała i inne sprawy na głowie, a nie tylko Marka i pokaz, bo jeszcze Piotra i ich wspólny wyjazd do Bostonu. Tego dnia miała dać mu w końcu odpowiedź i pojechać ewentualnie do ambasady. Jadąc tuż przed jedenastą do ambasady Ula miała cichą nadzieję, że będzie kolejka i powie Piotrowi, że nie ma czasu czekać. Na miejscu okazało się jednak, że Piotr wszystko prędzej załatwił, weszli bez kolejki i dużo formalności nie musiała załatwiać. Po wyjściu miała nawet o to do Sosnowskiego pretensje. W tym samym czasie Sebastian odwiedził Marka w szpitalu i powiedział przyjacielowi, że Ula pojechała do ambasady. -Było do przewidzenia, że wyjedzie -mówił strapiony. —Od trzech tygodni doktorek nie mówił o niczym innym jak o wyjeździe. -I chcesz tak rozstać się z Ulą? Bez rozmowy? -pytał Olszański. —To jest najgorsze, co możesz zrobić. Co możecie zrobić z Ulą. Dogadywaliście się zawsze. -Przepadło Seba. Przepadło. Wyjadę gdzieś daleko i zapomnę. Ona już wybrała. Po powrocie do firmy Ula zajęła się mniej ważnymi sprawami, a większy ruch przed pokazowy rozpoczął się przed szesnastą. Wtedy również Sebastian mógł w końcu porozmawiać z Ulą i przekonać ją, aby odwiedziła Marka w szpitalu albo choćby zadzwoniła i spytała o zdrowie. Miała już to uczynić, ale mistrz Pshemko zdenerwowany tym, że wszyscy zajęci są swoimi komórkami, a nie tym co mówi, to kazał oddać je do przechowania do czasu końca pokazu. Ula wyjątku również nie stanowiła. Gala dłużyła się Uli, chociaż prezentacje poszczególnych kreacji przebiegały dość szybko. Po pokazie Pshemko tak jak obiecał oddał wszystkim telefony i chciała już zadzwonić do Marka, ale zainteresowała ją wiadomość na poczcie głosowej. Ula proszę cię nie wylatuj. W szpitalu zaszło nieporozumienie. To Paulinę pielęgniarki miały odprawić, a nie ciebie. Kocham cię i nic, i nikt tego nie zmieni. Chciałem nawet z miłości do ciebie zrezygnować z ciebie, żebyś była szczęśliwa w Bostonie, ale nie potrafię i chcę zawalczyć. Nie wylatuj Ula, nie wylatuj. Słowa, które usłyszała dodały jej skrzydeł i tuż po przebraniu się z sukni ślubnej w swoją własną pobiegła do wyjścia. Po drodze spotkała Piotra, który liczył, że uczczą we dwoje sukces pokazu i ich wyjazdu do Bostonu. -Dasz zaprosić się na kolację Ula. Mamy co świętować -zagadnął. -Nie Piotr. Ja jadę do Marka. Muszę z nim porozmawiać. -Nie możesz zrobić tego jutro? Chyba nie ma odwiedzin o tej porze. -Dla mnie są -wtrąciła. —Ja kocham Marka i jadę powiedzieć mu o tym -postanowiła nic nie ukrywać. —Między nami nie uda się Piotr i lepiej będzie, jak się rozstaniemy teraz. Do miłości nie da się zmusić. -Byłem tylko po to, żeby zazdrość wzbudzić? -pytał z wyrzutem. -Nie Piotr. Wypadek Marka otworzył mi oczy. -Mało razy cię skrzywdził. Tacy jak on nie zmieniają się w kochających i wiernych facetów -mówił podniesionym głosem. -Marek kocha mnie, bo był w stanie zrezygnować ze mnie. A teraz przepraszam, ale taksówka wynajęta przez firmę podjechała. Powodzenia w Bostonie Piotr. Życzę ci, żebyś spotkał kobietę, która pokocha cię szczerze. Cześć Piotr. Pół godziny później biegła korytarzem szpitalnym i kierowała się w stronę sali 109. Po drodze spotkała pielęgniarkę Sylwię. -Mówiłam pani, żeby przyszła pani później. Pan Marek ciągle czekał na panią. -Teraz to wiem i jestem szczęśliwa. I dziękuję za wszystko. Gdy weszła do sali Marek leżał z przymkniętymi oczami. -Ula? Jesteś? -mówił, gdy tylko otworzył oczy. -Odsłuchałam twoją wiadomość i przyjechałam najszybciej, jak się dało Marek -mówiła, siadając na łóżku. —To było piękne. I mogę powiedzieć to samo. Nie wyjeżdżaj na wakacje Marek. Nie wyjeżdżaj nigdzie beze mnie. Kocham cię i nikt, i nic tego nie zmieni. Długo w szpitalu Ula zostać nie mogła, ale wróciła tam następnego dnia, a kolejnego odebrała ze szpitala i pojechała z nim na Sienną. Parę dni później natomiast wyjechali razem na zasłużone pierwsze wspólne wakacje. Moja opowieść rozpoczyna się w momencie gdy Ula odchodzi z pracy po nieszczęsnym zarządzie. Miłej lektury :-)Od nieszczęsnego zebrania zarządu minęło kilka dni. Przez ten czas Marek bezskutecznie szukał jakiegokolwiek kontaktu z Ulą, przyjeżdżał do Rysiowa, wydzwaniał do niej. Ona jednak uparcie nie odbierała jego telefonów i nie chciała się z nim widzieć. Któregoś dnia Ula obudziła się, po raz pierwszy nie myśląc o Marku. Miała za to w głowie zupełnie nowy pomysł, co ma zrobić ze swoim życiem. - Dzień dobry, córeczko – przywitał ją ojciec, gdy przyszedł do jej pokoju. - Dzień dobry, tato – odpowiedziała. W jej oczach po raz pierwszy widział spokój i błysk. - Wszystko w porządku? – zapytał, zaniepokojony. - W porządku, na pewno – powiedziała. - Za chwilę śniadanie – rzucił do niej. - Okej – zgodziła się, podnosząc się z łóżka. Wstała, narzuciła na siebie szlafrok i poszła do łazienki. Dwadzieścia minut później przyszła do kuchni, ubrana i uczesana. - Proszę – ojciec podał jej kubek z kawą. - Dzięki – uśmiechnęła się. – Tato… możesz usiąść? Chciałam ci o czymś powiedzieć. - Coś się stało? – Józef zmartwił się widząc, że jego najstarsza córka patrzy na niego tak zdecydowanie. - Tato… – zaczęła. – Chcę wyjechać z Rysiowa. - Jak to wyjechać? – zapytał zaniepokojony. - Muszę. Muszę zmienić środowisko, otoczenie, nie myśleć o tym, co było. Tutaj… za dużo będzie mi przypominało… - O Marku? – domyślił się ojciec. Pokiwała głową. - Dokąd chcesz jechać? Masz jakieś konkretne miejsce? - Do Gdańska – odpowiedziała. A widząc zdumioną minę ojca dodała szybko: – W nowym mieście nikt nie będzie mnie znał, nie będą pytać, kim jestem. Tam zacznę wszystko kompletnie od początku. - To prawda – przytaknął mężczyzna. – I naprawdę chcesz porzucić Rysiów dla Gdańska? - Nie mam innego wyjścia – powiedziała stanowczo. – Zresztą, to już postanowione. Wyjeżdżam w przyszłym tygodniu. Sprawdzę tylko, za ile można wynająć mieszkanie i rozejrzę się za pracą. Najchętniej chciałabym pracować w banku albo gdzieś w finansach. Przecież pamiętasz, że skończyłam ekonomię na SGH z wyróżnieniem. Ula dokończyła śniadanie i od razu włączyła swój komputer. Napisała aktualne CV i weszła na stronę trójmiejskiego biura nieruchomości, szukając mieszkania w Gdańsku. Po dłuższych poszukiwaniach znalazła dwa i zapisała adresy. Jej uwagę przykuła szczególnie oferta niejakiej Danuty Sławińskiej, która oddawała w najem dwupokojowe mieszkanie. Sławińska? Tak się przecież nazywała Julia. Przypadek?!! Następnego dnia wyciągnęła z pawlacza wielką walizkę i większą torbę i uwijając się jak w ukropie, zaczęła się pakować. Przy tej czynności zastał ją Jasiek. - Ej, siostra, a ty się gdzieś wybierasz? - Tak, postanowiłam, że na jakiś czas przeprowadzę się do Gdańska. - A Marek wie, że wyjeżdżasz? – rzucił brat. Drgnęła, jak zawsze, gdy usłyszała Jego imię. - Przecież już nie pracuję w „Febo & Dobrzański” – przypomniała. – Nie jestem już dyrektorem finansowym. Co mnie jeszcze trzyma w Warszawie? - No tak – zgodził się z nią brat. – I kiedy wyjeżdżasz? - W przyszłym tygodniu. Znalazłam ofertę mieszkania do wynajęcia i jeśli będzie aktualne, to będę chciała uciec stąd jak najszybciej. - Kurczę, będzie nam ciebie brakowało – powiedział. – Ale właściwie…, dlaczego ty od nas uciekasz? W oczach brata była taka troska, że postanowiła mu zaufać i powiedzieć o wszystkim. - Marek mnie skrzywdził – powiedziała cicho. – Okłamał mnie… oszukał… Nie potrafiła się pohamować, powiedziała Jaśkowi całą prawdę. - Dlatego muszę wyjechać – zakończyła. – Pshemko chciał mi dać namiary na swoją samotnię, ale ja tam nie pojadę. Wyjeżdżam do innego miasta, chcę zacząć wszystko od początku. - Będzie nam ciebie tutaj brakowało – Jasiek mocno uściskał siostrę. – Ale mam nadzieję, że o nas nie zapomnisz. - Nie zapomnę – przyrzekła. Kiedy Beatka dowiedziała się o wyjeździe siostry, była bardzo smutna i przygnębiona. Z jednej strony była zła na Marka, że skrzywdził jej siostrę, a z drugiej na Ulę – że siostra już nie będzie z nimi mieszkała. Przyglądała się tylko spakowanym bagażom i patrzyła na siostrę ze łzami w oczach. - Ale zaprosisz nas do siebie, gdy się urządzisz? – zapytała. - Obiecuję, że was zaproszę – przyrzekła Ula. – Zabiorę cię na wycieczkę po Trójmieście, odwiedzimy sopockie molo… Zobaczysz, że spędzimy miło czas. - Będę tęsknić – powiedziała Beti, przytulając się mocno do siostry. - Ja też, koteczku. Ale Gdańsk nie leży na końcu świata – ucałowała ją. – Obiecuję, że będę często dzwonić i przyjeżdżać. Nie martw się. Dwa dni później Alicja odwiozła Ulę na dworzec i pomogła jej z walizką i torbą. Ula podeszła do kasy i kupiła bilet na pociąg do Gdańska. Na dworcu żegnali ją Ala, tata, Jasiek i Beatka. - Tylko pamiętaj, jak będziesz czegoś potrzebowała, to dzwoń – powiedział ojciec. – Pani Ala ma samochód, wsiądziemy i przyjeżdżamy do ciebie. - Odezwę się do was, gdy tylko się urządzę – obiecała – nie martwcie się o mnie. – Zanim pociąg ruszył, ścisnęła po raz ostatni rękę ojca. – Bardzo was kocham. Ojciec, Alicja i rodzeństwo jeszcze długo obserwowali, jak InterCity do Gdańska odjeżdża z warszawskiego dworca. Józef czuł, że jest mu ciężko. - Będzie mi jej w domu brakowało – westchnął. - Przecież Gdańsk nie leży na końcu świata – pocieszyła go Alicja. – Zawsze możemy wsiąść w mój samochód i w kilka godzin ją odwiedzić. Ula odnalazła bez trudu swój przedział i wsunęła walizkę w przegródkę na bagaż. Zajęła swoją miejscówkę przy oknie i przymknęła oczy. A więc wyjeżdżam. Zostawiam za sobą Rysiów, Warszawę… ten cały Febo-Dobrzański świat… Marka… Zaczynam nowy etap w moim życiu. Co mi przyniesie? Czy tam zapomnę o tym, co przeżyłam w Warszawie? Przed oczami Uli jak krajobraz za oknem przelatywały wspomnienia. Pierwsze spotkanie przed firmą, kiedy dał jej dziesięć złotych, myśląc, że na coś zbiera. Jak palnęła nieopatrznie, że Marek nie kocha Pauliny. Jak uratowała go z wypadku. To, jak uratowała go przed półnagą Klaudią, która zamknęła się w jego gabinecie. Jak uwolniła jego – nagiego – z kajdanek i pracowali razem do rana. Jak ją awansował na asystentkę. Jak wzbudziła jego zainteresowanie, rozmawiając po niemiecku z ważnym gościem. Jak wzięła dla niego dwa kredyty, jak go ratowała. Jak w końcu go pocałowała, kiedy odwiózł ją na Gwiazdkę, i jak to on ją pocałował. Ich randka w palmiarni. Nocna randka nad Wisłą. Jej awans na dyrektora finansowego po odkryciu machlojek Aleksa. Ich wyjazd do SPA, a potem ujawnienie ich spraw. Muszę o tym zapomnieć. W Gdańsku na pewno to mi się uda. Zaczynam nowe życie. Bez Marka… serialu Na dobre i na złe FAQ Szukaj Użytkownicy Grupy Rejestracja Profil Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości Zaloguj Opowiadanie o Agacie i Marku by olapawlicka Forum Strona Główna -> Stare opowiadania Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat Autor Wiadomość HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 8:59 pm Temat postu: Opowiadanie o Agacie i Marku by olapawlicka Hotel rezydentów Agata budzi się ze snu wspaniałego snu , w którym mogła być z Markiem . Lecz to był tylko sen .Już od kilku dni jest rozbita, nie ma ochoty żyć. Trudno się jej dziwić. Mężczyzna , którego kocha ma żonę i syna .Marek próbuję ratować to małżeństwo ,a ona nie może tego zepsuć . Widząc go tak szczęśliwego nie ma serca tego niszczyć. Tym bardziej ją to boli, że Dorota (żona Marka) tak źle go traktuje . Bowiem Agata kilka dni temu widziała Dorotę całującą się z nowym chirurgiem Adamem. Teraz nie wie co zrobić ? powiedzieć Markowi czy kłamać? Z tych rozmyślań wyrwała ją Wiki, mówiąc, że zaraz się spóźnią do pracy. - Agata obudź się zaraz spóźnimy się do pracy. - Już. Trochę się zamyśliłam. - Właśnie widzę. Od kilku dni jesteś bardzo nieobecna . Czy cos się stało? ? powiedziała Wiki - No cos ty. Idziemy?-odpowiedziała wymijająco Agata. - No dobrze. W szpitalu jak zwykle urwanie głowy. Chociaż tu Agata może zapomnieć. Właśnie ma dyżur na izbie. Przywieziono młodego chłopaka, który zasłabł na ulicy i do tej pory nie odzyskał przytomności. Młoda lekarka od razu zajęła się pacjentem. Po podstawowych badaniach postanowiła ,że poprosi o konsultacje kardiologa, gdyż martwił ją nie regularny rytm serca. Wtedy przypomniała sobie, że jedynym kardiologiem , który ma teraz dyżur jest MAREK!!!Jednak nie mogła narażać życie pacjenta , bo ona nie chce spotkać się z lekarzem. Więc powiedziała do pielęgniarki: - Proszę wezwać doktora Rogalskiego na konsultację. Po kilku minutach przyszedł Marek. - Co mamy? - Młody chłopak zasłabł na ulicy długo nie odzyskiwał przytomności , martwi mnie duża ilość żelaza i nieregularny rytm serca. Mógłbyś to sprawdzić. Mówiąc to nie mogła zapomnieć o wydarzeniach, które miały miejsce kilka dni wcześniej. - Tak, odpowiedział spokojnie Marek. -I co ?- dopytywała się. - Myślę, że trzeba będzie go wziąć na oddział. - Dobrze, dziękuję. - Zajrzę do niego jeszcze. Powrót do góry HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 9:00 pm Temat postu: Po tych słowach udał się do innych pacjentów, a ona znów została sama. Przez resztę dyżuru nie miała ostrych przypadków. Jakieś złamania , przeziębienia. Jeszcze zajrzała do pacjenta i poszła do hotelu. Miała ochotę tylko na gorąca kąpiel i sen. Przez całą drogę ze szpitala czuła jakby ktoś ją śledził. Jednak zbagatelizowała to, gdyż wytłumaczyło to sobie ogromnym zmęczeniem. Następnego dnia przy wejściu do szpitala spotkała Marka z Dorotą. - Cześć Agata-zaczął Marek. - Cześć ? odpowiedziała zdawkowo. - Źle się czujesz, bo nie najlepiej wyglądasz. - Nie wyspałam się. Muszę już iść. Weszła do szpitala i podeszła do recepcji, aby wsiąść karty pacjentów. Za nią stali kardiolog z żoną. Tam zobaczyła osobą, którą miała nadzieję nigdy nie oglądać, a mianowicie Pawła ( dla przypomnienia Paweł to były mąż Agaty). - Aa ?.. Paweł co tu robisz- tylko tyle mogła z siebie wykrztusić. - Tak się wita męża. - Agata nie wiedziałem, że masz męża- powiedział Marek. - To były mąż, a po drugie Paweł zapomniałeś, że masz się do mnie zbliżać. - Chciałem cię tylko zobaczyć, możesz mi wybaczyć .- odpowiedział łagodnie bankowiec. - Proszę daj mi spokój. W tej chwili na szczęście zjawił się Przemek. - Paweł wyjdź stąd, bo zawołam ochronę. - Przemek co ty taki powiedział Marek zdziwiony zachowaniem kolegi. - Nic nie mów ty go nie znasz. Paweł grzecznie wyszedł. Lecz to nie będzie koniec. - Agata wszystko dobrze- spojrzał troskliwie na roztrzęsioną koleżankę. - Dziękuje ci Przemek. - Może zadzwonię po Wiki. Jesteś w złym stanie. - Nie , jest ok Po tym incydencie wszyscy rozeszli się do swoich zajęć. Marek nadal nie wiedział dlaczego Agata i Przemek zareagowali tak na tego gościa. Powrót do góry HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 9:00 pm Temat postu: Młoda lekarka nie mogła zapomnieć dzisiejszego zdarzenia. W głowie miała tylko porwanie, więzienie przez Pawła, jego skok . Później depresję i strach przed ciążą. Gdy tak myślała w pokoju lekarskim podszedł do niej kardiolog. - O co chodziło z tym Pawłem? Dlaczego tak zareagowałaś?-zapytał. - Nie chcę o tym mówić .- mówiąc to ocierała dyskretnie łzy. - Mnie możesz powiedzieć wszystko. - No, dobrze. Paweł był kiedyś moim pacjentem. Gdy miałam wszczepianą endoprotezę bardzo mi pomógł. Z czasem wzięliśmy ślub. Krótko po nim okazało się, że Paweł ma żonę- w tej chwili zadrżał jej głos. ? Rzuciłam go , ale on nie mógł się z tym pogodzić . Pewnego dnia porwał mnie ze szpitala i uwięził w domu. Gdyby nie Przemek i Wiktoria nie wiem co by się stało. On nie wytrzymał tego i skoczył z okna . Nie stało mu się nic , ale przez kilka dni musiałam go oglądać w szpitalu. Najgorsze jest to, że ja byłam z nim szczęśliwa. Wiele tygodni leczyłam depresję. - To odpowiedział poruszony historią lekarki. - To było dosyć niedawno , bo właściwie 2 miesiące temu. On ją tylko przytulił do siebie i ucałował w policzek. Miał wiele myśli kłębiących się w głowie. Było mu przykro z powodu Agaty. Teraz zrozumiał, że czuje do niej coś więcej niż przyjaźń. Agata była wykończona wydarzeniami dzisiejszego dnia. Wstając z sofy w pokoju lekarskim nagle zrobiło się jej słabo i upadła na podłogę. -Agata nic ci nie jest!!- krzyczał przerażony Marek. Ale drobna blondyneczka nic nie odpowiadała. Przerażony zabrał Agatę na izbę, gdzie odzyskała przytomność. - Co się stało? Co ja tu robię?- pytała. - Zasłabłaś w pokoju spokojnie Marek. - aha. Pacjent Marka właśnie się pogorszył i lekarz musiał już iść. Dr. Hanna zbadała Agatę i nie będąc pewna wyników zleciła USG brzucha. -Agat a nie jestem pewna , więc zrobię USG pogodnie Hanna. -Dobrze. Po kilku minutach młoda lekarka była już na badaniu. - I co widzisz?- pytała dociekliwie Agata. -Teraz jestem już pewna. Niedługo będziesz się szeroko do Agaty. -Co? Przecież to niemożliwe!!! Nie teraz. - Nie martw się wszystko będzie dobrze. Przyjdź za tydzień do kontroli. Internistka nie mogła uwierzyć w to co przed chwilą usłyszała. ONA W CIĄŻY!!! BYŁY MĄŻ JEST PSYCHOPATĄ, A ONA ZAKOCHANA W INNYM MĘŻCZYŹNIE!! A TERAZ JESZCZE W CIĄŻY. Tak rozmyślając natknęła się na Marka. Powrót do góry HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 9:00 pm Temat postu: - Hej, jak się czujesz? - Yy się uśmiechnąć , ale w tej sytuacji jakoś nie mogła. - Chyba nie. - To tylko kłopoty. Chciałam ci o czymś powiedzieć. Może nie powinnam, ale nie chce żebyś był oszukiwany. Wiem , że możesz mi nie uwierzyć ale wysłuchaj mnie. Twoja żona z?Co?. - Zdradza mnie. Wiem i dlatego wczoraj złożyłem wniosek rozwodowy - Przykro tak naprawdę w głębi duszy cieszyła się , że Marek odchodzi od żony. - Nie potrzebnie. To małżeństwo już od dawna nie istniało. A teraz powiedz mi co u ciebie. Wtedy nie wytrzymała i zaczęła płakać. - Hej co się stało? Nie płacz. - Bo bo ja jestem W CIĄŻY!!!!! -CO. Nie martw się wszystko będzie dobrze. Wiesz jak teraz się rozwodzę to możemy być razem. Jego pytanie bardzo ją zaskoczyło, choć w głębi duszy marzyła o tym. - Co o czym ty mówisz? - Jeśli mnie czujesz to co ja to bądźmy razem. - Czuję, ale nie długo będę miała dziecko, a po drugie mój były mąż. - To nic. Pokonamy to. Zgadzasz się . - Tak. Muszę już iść. Hanna kazała mi odpoczywać. Hotel rezydentów - Cześć rozradowana - Agata powiedz co się stało w szpitalu. Przemek mi mówił, że nachodzi cię Paweł. Czy to prawda? - uśmiechnęła się. - Dlaczego się pytała zdziwiona Wiktoria. - Marek i ja jesteśmy razem. On się rozwodzi - Serio? - Tak. Jest jeszcze jedna sprawa . - Jaka? Nic bardziej mnie nie zaskoczy. - A może jednak. Jestem w ciąży. - Co takiego? W tej chwili do pokoju wszedł Przemek. - Co wy tak zapytał - Agata jest w ciąży- powiedziała jednym tchem Wiki. - Co? - No tak odpowiedziała Agata. Powrót do góry HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 9:00 pm Temat postu: Kilka miesięcy później. Marek był już po rozwodzie. Opiekę nad synem Radkiem sąd przyznał ojcu. Teraz on, Radek i Agata mogli zamieszkać razem. Młoda lekarka była już w 8 miesiącu ciąży. Radek zrozumiał, że rodzice się rozwiedli i zaakceptował Agatę. - Marek wstawaj, bo spóźnimy się do pracy. ? powiedziała . - Kochanie jeszcze minut. Chodź do w tej chwili ucałował ją w czoło i pogłaskał po brzuchu. - O, nie muszę zrobić śniadanie i kanapki do szkoły dla Radka. - Wzorowa mama- powiedział ironicznie. - Przestań, po prostu dbam aby nie jadł jakiegoś śmieciowego młoda lekarka. - A ja też potrzebuję twojej powiedział z miną małego szczeniaczka. - Wariat. No ubieraj się. - Dobrze odpowiedział salutując narzeczonej. - Mam dzisiaj kilka konsultacji i potem wizytę kontrolną u Hany, więc gdy wrócisz będziesz musiał odgrzać obiad. A i obiad jest w lodówce. - Moim zdaniem powinnaś już przestać pracować. W końcu jesteś w ósmym miesiącu ciąży. - OK. Ciągle mi to mówisz. Po godzinie byli w szpitalu w Leśnej Górze. Po drodze podwieźli Radka do szkoły. W pokoju lekarskim Agata zrobiła sobie herbatę i podeszła do siedzącej obok Wiki. -Hej jak się czujesz- powiedziała pogodnie Wiktoria. - Dobrze. Tylko coraz większa. - Uroki ciąży. - Ha ha ? wtedy poczuła przeszywający ból w dole pleców. Nie chciała jednak pokazywać tego, gdyż Wiki by się nie potrzebnie zmartwiła. - Agata nic ci nie jest ? - Nie coś kłamała jak z nut. - Na pewno. -Tak. Muszę iść do Hany na kontrole. - Zapraszam cię dzisiaj do hotelu na pogaduszki. Będzie fajnie. - No, dobrze o - Tak. Powrót do góry HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 9:00 pm Temat postu: Na korytarzu spotkała Marka z Radkiem. - Hej dobrze że was widzę. Wychodzę dzisiaj do Wiki na babski wieczór, więc będziecie sami. - Byłaś u Hany. ? zapytał z troską w głosie. - Jeszcze nie, ale właśnie do niej idę- mówiąc to złapał ja silny skurcz w dole brzucha. ? Aałł. Z bólu prawie by upadła. - Agata!!! Nic ci nie jest?!- krzyknął Radek idź po lekarza. - Nie, nie zostań. Już próbowała go Przeszło. Idę do Hany, a ty się uspokój. - Pójść z tobą. - Nie, zaopiekuj się synem. A ty Radek uspokój ojca. - Możemy pójść z tobą odpowiedział kardiolog. - Chyba żartujesz. Jedźcie do domu. Później przyjadę. -Wszystko w porządku? - Tak. Idźcie już. Po tym Agata poszła do Hany na kontrolę. - Cześć jak się czujesz? -Dobrze. Tylko od rana trochę mnie boli w dole brzucha. - Zobaczymy co się dzieje. Podnieś bluzkę. Hana przejechała sprzętem po brzuchu koleżanki. Zobaczywszy coś uśmiechnęła się do pacjentki. - Widzę że dzidziuś ułożył się do porodu, więc prawdopodobnie tym były spowodowane te bóle. - To dobrze , bo Marek o mało co nie dostał zawału, gdy mnie coś zabolało. - Wiesz kardiologa miał blisko. Haha - Haha. To pa muszę już iść. Powrót do góry HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 9:01 pm Temat postu: Wiki i Agata rozmawiały bez przerwy od kilku godzin. Odkąd Agata się wyprowadziła to już dawno tak długo nie gadały. - Opowiedz jak układa wam się z Przemkiem-zapytała przyjaciółkę. - Na razie dobrze. A jak u w tym momencie pogłaskała Agatę po brzuchu. - Świetne nigdy nie byłam tak mówiąc to poczuła mocny skurcz i zorientowała się że poród się zaczął. - Agata co ci Wiki . - Chyba się zaczęło. - Co o boże. Przemek!! Chirurg zjawił się od razu. - Wiki czemu tak krzyczysz. - Agata zaczęła rodzić. - Co mamy teraz zapytał bezradny Consalidy. - Zawieźcie mnie do szpitala i zadzwońcie po powiedziała ze spokojem, choć była bardziej przerażona niż oni. Po 15 minutach młoda internistka była już na porodówce. Wiktoria przypomniała sobie że nie zadzwoniła do Marka. - Cześć Marek tu Wiktoria. - Cześć. - Wiesz przyjedź do Leśnej Góry Agata zaczęła rodzić. -Co!!! Już jadę. Zabrał torbę, którą przygotowali wcześniej raz z lekarką. - Tato gdzie jedziesz?- zapytał Radek. - Do Agaty. Jest w szpitalu. - A co się stało? - Rodzi. - To pojadę z tobą. - Dobra to wsiadaj do samochodu i jedziemy. Powrót do góry HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 9:01 pm Temat postu: Po 25 minutach byli już na miejscu i udali się na oddział ginekologiczny, gdzie czekali na nich Wiki i Przemek. - I co z nią- zapytał się Marek. - Jeszcze nic nie Zapała. Kardiolog zmęczony usiadł na krześle. Po kilku godzinach wyczekiwania podeszła do nich Hana. - Gratulacje Marek macie śliczną powiedziała z uśmiechem Hana - Oo? świetnie a co z Agatą?- zapytała cały rozradowany. -Z nią trochę gorzej. Będzie długo do siebie dochodziła, bo musieliśmy zrobić cesarskie cięcie. A tak generalnie to wszystko dobrze. - Kiedy będę mógł się z nią zobaczyć? - Pewnie za chwilę. Marek po kilku minutach był już u Agaty. - Hej kochanie jak się czujesz?- w tej chwili ucałował ją w rękę. - Dobrze ? powiedziała jeszcze bardzo słabym głosem. - Odpoczywaj. - Gdzie jest moja córeczka? - Lekarze ją jeszcze badają. Ale Hana mówi że wszystko dobrze. - Zjedliście kolację. - Kochanie ty zawsze jesteś taka opiekuńcza. - A gdzie jest Radek?-zapytała. - W korytarzu. - Przyprowadź go. Po chwili Radek z Markiem byli przy Agacie. - Hej . Minutę później przyszła Hana z małą. - Moja mała widząc swoje dziecko wreszcie poczuła spokój. - Kochanie teraz będzie jeszcze tylko lepiej. - Radek chcesz potrzymać siostrę. - Pewnie. - Dobrze, trzymaj za główkę. - Ale ona fajna. Możemy nazwiemy ją Emilka. Co o tym myślicie? - Moim zdaniem super a ty jak myślisz Marek?- tę chwilę szczęścia przerwał silny ból w miejscu cięcia. - Agatko co ci jest?- zapytał się przestraszony Marek. - Nic to tylko ból. - Wezwać Hanę? - Nie, to przejdzie. Aaałłłl!!!! - Radek biegnij po lekarza szybko !!!!!! Trzymaj się kochanie. Powrót do góry HaveDreamSite AdminDołączył: 29 Lis 2017Posty: 1656Skąd: Poznań Wysłany: Czw Gru 07, 2017 9:01 pm Temat postu: W tym momencie z bólu straciła przytomność . Ocknęła się kilka godzin, a przy niej siedział Marek z Radkiem. Spali. Pewnie siedzą tu już dobrych kilka godzin- tak sobie pomyślała. Następną myślą, która przyszła jej do głowy było- Co się z nią stało. Ostatnie co pamiętała był przerażający ból. Gdy tak myślała przyszła Hana. - Widzę że się - Nie mam dobrych wieści. Masz niestety ropnia w miejscu cięcia i dlatego musisz zostać jeszcze trochę w szpitalu. - Czy wszystko dobrze z dzieckiem? - Tak. Gdy tak rozmawiały obudził się Marek. - Kochanie obudziłaś się. Jak się czujesz? -Jest powiedział jeszcze słabym głosem. - To ja was zostawię samych. - Bardzo się o ciebie martwiłem. Nie rób mi tak więcej. ? przytulił się do niej i ucałował namiętnie w usta. Po jakimś tygodnia Agata z małą wyszły ze szpitala. Usunięcie ropnia u młodej matki przeszło bardzo sprawnie, więc nie było przeciwskazań aby mogła wyjść. Bardzo cieszyła się, że miała wreszcie rodzinę. Była po prostu szczęśliwa. Powrót do góry Wyświetl posty z ostatnich: Forum Strona Główna -> Stare opowiadania Wszystkie czasy w strefie CET (Europa) Strona 1 z 1 Skocz do: Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietachNie możesz dołączać plików na tym forumMożesz ściągać pliki na tym forum Załóż bezpłatnie forum phpbb2 lub phpbb3 na kolekcja sukienek na wesele od sklep z kosmetykami dla mężczyzn - stylizacje od Avomoda na 2022 Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group

opowiadania o uli i marku